Nie pozwól perfekcjonizmowi zepsuć wyścigu

Bieganie
Ocena artykułu: 4.4/5 (54 głosów)

O autorze:

Mateusz Dolega

Health & Lifestyle Coach

Kiedy wielu zawodników kończy wyścigi ze łzami w oczach, nasza znajoma zawodniczka była podekscytowana. Nie osiągnęła swojego celu, ale pobiła swój osobisty rekord, zajmując miejsce w pierwszej piątce. „Mam tendencję do znajdowania pozytywów, we wszystkim, co robię”- powiedziała nasza zawodniczka.
Nie pozwól perfekcjonizmowi zepsuć wyścigu
Nie pozwól perfekcjonizmowi zepsuć wyścigu
Kiedy wielu zawodników kończy wyścigi ze łzami w oczach, nasza znajoma zawodniczka była podekscytowana. Nie osiągnęła swojego celu, ale pobiła swój osobisty rekord, zajmując miejsce w pierwszej piątce. „Mam tendencję do znajdowania pozytywów, we wszystkim, co robię”- powiedziała nasza zawodniczka.

„Kiedy stało się jasne, że nie podejdę do kwalifikacji, musiałam znaleźć inny sposób, na przykład zdobywanie PR. Nawet jedno sekundowy PR by mnie uszczęśliwił”.
Z punktu widzenia zdrowia psychicznego, nasza zawodniczka równie dobrze może wygrać Olimpiadę. „Jej podejście jest bardzo zdrowe, produktywne i satysfakcjonujące”, mówi psycholog sportowy z jednego z uniwersyteckich klubów sportowych, który pracował z elitą sportowców z różnych dziedzin, w tym długodystansowych biegaczy.

To po prostu nie to, co większość z nas robi. Idziemy na dół przez nie osiąganie postawionych sobie celów. Zbyt często wymagamy od siebie nierealnych celów, które wymagają od nas zbyt wiele i nie jesteśmy w stanie realnie tego osiągnąć. Zastanawiamy się, czy jeśli postawilibyśmy poprzeczkę trochę wyżej, to czy nasze osiągnięcia byłyby lepsze.

Alan Webb, który posiada na swoim koncie rekord Ameryki w biegu na milę, mówi o tym zjawisku, jako o syndromie wiecznego niezadowolenia, który jest szczególnie częsty u biegaczy na wysokim poziomie. Częściowo dzieje się tak dlatego, że istnieje pomylenie satysfakcji z samozadowoleniem. Jest to coś, czego najbardziej konkurencyjni biegacze pragną uniknąć.
„Myślę, że mogłem być trochę lepszy i ukończyć bieg trochę mądrzej lub być trochę mniej, lub bardziej konserwatywnym”- mówi pewien maratończyk, który osiągnął czas 2:10:57. „Nigdy nie było wyścigu, w którym dałem z siebie 100% siebie, fizycznie i psychicznie. Zakładam, że taki dzień nigdy nie nadejdzie”.

Tak jak zauważyła nasza zawodniczka, każda poprawa swojego wyniku, nawet ta jedno sekundowa jest powodem do świętowania. Istnieje różnica między wiecznym biciu swoich rekordów a chęcią poprawy swoich umiejętności. Spójrz w przeszłość na swoją karierę, a zrozumiesz, że nigdy nie byłeś zadowolony z siebie. Dążenie do zbyt wymyślnych celów może być szkodliwe. Tak, może być również kluczowym elementem sukcesu, ale taka praktyka może być główną przyczyną urazów i spowolnienia, a nawet zakończenia kariery.


Zbytni samokrytycyzm może izolować Cię od potrzeby wsparcia
Pewien trener z klubu sportowego mówi, że pragnie od swoich podopiecznych, żeby cieszyli się z własnych sukcesów i doceniali to, co byli w stanie osiągnąć. Ponadto uważa, że trudno trenuje się kogoś, kto nigdy nie jest z siebie zadowolony. Jedną z największych pułapek dla biegaczy jest myśl, że jedyną rzeczą, jaka się liczy, jest wynik. Można to porównać do oglądania meczu koszykówki, a interesowaniu się o wynik. Najlepszą częścią oglądania meczu jest doświadczanie gry. Natomiast wynik to tylko sucha liczba.

Okrutny sport
Gdy się ścigamy, oczywiste jest to, że jesteśmy w grze. Nie należy koncentrować się tylko na wyniku, a na całym wydarzeniu. Od treningu, poprzez ścisłe przygotowywanie tydzień przed zawodami, strategią, taktyką i wszystkim związanym z wyścigiem. Dobrze jest uznać, że wybraliśmy sport, który jest trochę okrutny.

W koszykówce możesz wygrać albo przegrać, natomiast w bieganiu istnieją niezliczone opcje zakończenia wyścigu. Kiedy grasz w kręgle, istnieje pewne prawdopodobieństwo, że rzut będzie perfekcyjny. W bieganiu walczysz z czasem, którego minuty, a nawet sekundy mogą mieć ogromne znaczenie. Istnieje różnica między zamknięciu maratonu w trzech godzinach, a przebiegnięciu go w trzy godziny i jedną sekundę.

Musimy przestać traktować bieg jako karę i straszliwy test, ponieważ z takim nastawieniem nie będziemy w stanie skupić się na celu

Jesteś biegaczem, a nie zegarkiem. Dobrym rozwiązaniem jest ocenianie swoich wyścigów kilometr po kilometrze. Dzięki temu skoncentrujemy się na całym biegu i zdamy sobie sprawę ze swoich popełnionych błędów. Taką ocenę w formie pisemnej należy zachować i przypominać sobie przed kolejnymi wyścigami. Dzięki temu lepiej wczujemy się w całą sytuację i nie będziemy myśleć tylko i wyłącznie o wyniku.


Napisz komentarz

Jeżeli nie chcesz przepisywać kodu z obrazka zaloguj się lub zarejestruj.

Używamy cookies w celach świadczenia usług i statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza,
że cookies będą one umieszczane na Twoim urządzeniu. Dowiedz się więcej.